MOJA BIOGRAFIA
Urodziłem w 1950 r. w Grabocinie powiat Będzin /obecnie
Dąbrowa Górnicza/.
W 1954 r. , po ukończeniu Technikum Chemicznego w Gliwicach,
mój ojciec otrzymał skierowanie do pracy w Zakładach
Chemicznych "Azot" w Jaworznie, toteż rodzice
przeprowadzili się do Jaworzna i w tym mieście spędziłem:
dzieciństwo, młodość i pozostałe życie, aż dotąd. Ważnym
momentem w mojej rodzinie, był rok 1956, kiedy to moja mama,
została przekonana przez siostrę Marię S., aby się ochrzciła
i przyłączyła się do zboru Świadków Jehowy /to były
całkiem inne czasy, nie było wielomiesięcznych studiów
biblijnych, liczyło się przekonanie i wiara, natomiast wiedzę
biblijną zdobywało się później/.
I w zasadzie mój kontakt z 'organizacją Świadków
Jehowy' - rozpoczął się od tego okresu.
Chodziłem z mamą na zebrania /odbywały się w mieszkaniach
prywatnych, najczęściej w blokach mieszkalnych/, i
towarzyszyłem jej w służbie polowej. Okres edukacji w szkole
średniej, rozluźnił mój kontakt ze zborem, w tym czasie
miałem inne zainteresowania; sportowe i muzyczne. Tak trwało do...
Zima 1971 , Modrzejów, (dzielnica
Sosnowca) 'dyskoteka', barak na skrzyżowaniu /obecnie/ z ul.
Mikołajczyka, naprzeciw stacji benzynowej.
W czasie wspaniałej zabawy, stoję pod piecem kaflowym i "wewnętrzny
głos" zadaje mi pytania: o sens mojego życia, o
przyszłość, cele, wartości, co chciałbym w życiu
osiągnąć, do czego zmierzam?
Poczułem się nie najlepiej, zabrałem płaszcz i wyszedłem.
Jakiś czas później, kiedy moja mama, studiowała Pismo
Święte na podstawie literatury biblijnej Towarzystwa Strażnica,
z moim młodszym bratem, z "zazdrości, że mój brat ma
większą wiedzę ode mnie", przyłączyłem się do studium.
Nabierałem przeświadczenia, że nie mogę prowadzić
dotychczasowego trybu życia i być w zgodzie ze wskazówkami
Pisma Świętego. /wykładnią Towarzystwa Strażnicy/
Po szczerych modlitwach z prośbą do Boga Jehowy o rozwiązanie
moich problemów, sprawy potoczyły się szybko.
W czasie przerwy letniej, po sezonie 1970/71 /byłem piłkarzem
klubu "Victorii" Jaworzno/, odniosłem kontuzję
prawego kolana. Był to dla mnie 'bolesny' sygnał do działania.
Wycofałem się z klubu "Victoria", co wiązało się z
utratą przywileju 'piłkarza' i rozpoczęcie pełnowymiarowej
pracy w Kopalni Węgla Kamiennego " Jaworzno" w
Jaworznie.
Po kilku miesiącach ciężkiej pracy, pracownika fizycznego w
Oddziale Elektrycznym Dół, 'awansowałem' do 'dokumentacji
technicznej branży elektrycznej' i po dalszych awansach: z
pracownika fizycznego, na dozorcę a później sztygara
zmianowego; po 26 latach przeszedłem na emeryturę górniczą.
Co mogę powiedzieć w tej sprawie po wielu latach?
Zrezygnowałem z wielu 'przywilejów i przyjemności', bycia
kimś w swoim środowisku: kariery sportowej, muzycznej i
zawodowej.
Za nic, nie
zamieniłbym tego wszystkiego z tym, co przede mną
się otwierało, tj. kroczeniem drogą naszego
ukochanego Boga Jahwe i Jego Syna Jezusa Chrystusa.
13 sierpnia 1972 roku zostałem ochrzczonym Świadkiem Jehowy
Boga. Chrzest odbył się w rzece Skawie w miejscowości
Jankowice koło Zatora.
Bardzo szybko otrzymałem, będąc 'sługą pomocniczym' 'opiekę
nad ośrodkiem', jak wówczas nazywała się 'grupa studium
Biblii'.
W maju 1977 roku zostałem zamianowany do usługiwania jako
starszy w zborze.
Usługiwałem przeważnie jako 'nadzorca przewodniczący' w
zborach: Jaworzno-Jeleń do 1982 r.; Jaworzno-Podwale do 1987 r.;
Jaworzno-Osiedle-Zachód do 1993 r. i Jaworzno-Podłęże do 31
marca 2005 r.
Miałem przywilej usługiwania w programie zgromadzeń
okręgowych i obwodowych.
Pracowałem przy budowie Centrum Kongresowym w Sosnowcu, sal
Królestwa na ul. Elektryków i Kolejowej w Jaworznie, 2-ch sal w
Krakowie, w Tarnowie.
W 1988 roku brałem udział w szkoleniu starszych i sług
pomocniczych w Krakowie i Kielcach w ramach Kursu Służby .Królestwa
, jako wykładowca "B" /wykładowcą "A" był
A. W. z Zakopanego/.
Współpracowałem także z 'Komitetem Łączności ze Szpitalami'.
Miałem krótką rozmowę w 1981 r. z D. Sydlikiem w Wiedniu i w
1985 r. z T. Jaraczem w Chorzowie - członkami Ciała
Kierowniczego Świadków Jehowy w Brooklynie.
Od 1983 r. zacząłem spożywać emblematy, na dorocznym
święcie' Pamiątki śmierci Pana Jezusa Chrystusa.
Niemal w każdym roku pełniłem, pomocniczą służbę
pionierską, wyjeżdżając na tereny południowo-wschodniej
Polski.
Kiedy w okresie zimowym w 1977 r. byliśmy z ośrodkiem
pionierskim z Jaworzna w Rzeszowie, tam u braci Juliana i Zofii B.
poznałem moją towarzyszkę życia, Grażynkę, studentkę UMCS,
z którą od 23 lipca 1977 do dzisiaj, spędziłem blisko 29 lat
wspólnego pożycia małżeńskiego.
7 września 1979 r. urodziła się wspaniała, cudowna córeczka
Kasia, którą staraliśmy się wychować według praw i zasad
Słowa Bożego. Dzisiaj jest żoną Michała D. i razem starają
się żyć według nauki naszego Pana i Zbawcy, Jezusa Chrystusa.
Miałem ustaloną pozycję, poważanie i szacunek w
społeczności 'organizacji Towarzystwa Strażnicy'; dodatkowo,
jako 'pomazaniec', liczono się ze mną i z moim zdaniem.
I CO SIĘ STAŁO?
Przez upływające lata pojawiały się kwestie: rok 1975, los
mieszkańców Sodomy i Gomory, [pokolenia roku 1914, sądu, /X,XI.1995/],
głosowania, służby zastępczej i inne.
Lojalność wobec 'organizacji' rozumiana jako lojalność wobec
samego Boga Jehowy - nie pozwalała na wnikanie w zasadność
zapisów Natchnionych Pism.
Nastąpił grudzień 2003 r., obejrzałem program telewizyjny
"Rozmowy w Toku" w TVN odcinek pt."Tak nam
nakazał Bóg", w którym poruszono kwestię krwi. Temat ten
wywołał burzę dyskusji. Kiedy najpierw żona, a później ja
zaczęliśmy analizować, co w tej sprawie mieli do powiedzenia,
inni z poza 'organizacji', jakimi argumentami biblijnymi i
medycznymi dysponują, skłoniło nas to do bliższego
przyjrzenia się tej sprawie. Konsultowaliśmy się z
pracownikiem 'działu medycznego' Biura Oddziału w Nadarzynie br.
R. S., mieszkającym w Trzebini.
W szczerości i odpowiedzialności, jako 'członek czeladzi'
wysłałem w styczniu 2004 r. pierwszy list do Ciała
Kierowniczego w Brooklynie /USA/, a później następne: w marcu,
sierpniu i listopadzie. Na żaden z czterech listów nie
otrzymałem merytorycznej odpowiedzi.
POJAWIŁA SIĘ
SPRAWA ZASADNICZA : LOJALNOŚĆ WOBEC BOGA I JEGO PRAWA - CZY
WOBEC 'ORGANIZACJI, KTÓRA TWIERDZIŁA, ŻE JEST PRZEZ BOGA
WYBRANYM KANAŁEM, JEDYNĄ PRAWDZIWĄ RELIGIĄ.
Finał wydarzeń to: odejście mojej żony ze zboru na własną
prośbę /10 maja 2005/, po uprzednich przesłuchaniach przed 'komitetem
specjalnym'.
Natomiast mnie, wykluczono 10 grudnia 2005 r.- bez procedury 'komitetu
sądowniczego'.
Jaki to miało przebieg?
Zapraszam do prześledzenia "Harmonogramu wydarzeń /styczeń
2004 - grudzień 2005/"